niedziela, 26 stycznia 2014
Nieśmiało pisząc..
Nieśmiało zaglądamy...
To my...wracamy i witamy :)
Nie będę pisać co się działo, gdzie byliśmy jak nas nie było...po prostu wracamy do Was :)
Minęło wiele czasu...tak wiele się u nas zmieniło...tyle się po drodze wydarzyło, dlatego zaczynam po prostu pisać,
brakuje mi tego, brakuje mi Was!
Zmieni się ten blog, to pewne.. Nie będę pisać jakie mam plany, bo kiedyś już pisałam i nic z tego nie wyszło, niech to miejsce się zmienia tak jak my się zmieniamy w naszym małym rodzinnym świecie.
Cieszę się, że mam gdzie i do kogo wracać. Każdy kto bloguje wie, że czasem przychodzi w życiu taki okres kiedy nie ma sił, miejsca, czy czasu na pisanie, ale potrzeba zostaje...
dlatego jestem... Wybaczcie, że zamilkłam na długo...
Poprzedni rok był wyjątkowy, pełen pięknych decyzji, zmian, i działań.....Ten zaczynamy od Wielkiego Oczekiwania...z całego serca wierząc, że niedługo spełni się nasze marzenie i pragnienie...
O tym naszym Oczekiwaniu pisać będę na pewno wiele, bo to teraz dominuje w naszym życiu...
Póki co pięknej niedzieli życzę i tak się cieszę, że w końcu się odważyłam.. :)
niedziela, 24 lutego 2013
Renesans..
Tak...dzisiaj będzie o renesansie..
Nie ma to jak spontanicznie wyprawione urodziny, 3 świeczki, tort zrobiony z "tego co było" i truflowe torciki...do tego najlepsze towarzystwo i gra dana w prezencie.... a cała noc fantastycznych emocji :)
No i nie ma to jak wręczyć komuś prezent, który jednocześnie jest prezentem dla 4 osób ( plus jednego dziecka i dwóch psów) hihi :)
Wszystkiego najlepszego kochanie..choć teraz już tylko wspmnienia zostały :*
Pisząc o swoich największych pasjach muszę Wam wspomnieć o tym temacie koniecznie.
Mam na myśli "planszówki"... wszelkiego typu gry towarzyskie..
Gry planszowe, karciane i kaflowe przechodzą ostatnio swój renesans..
Bardzo często w rozmowach, kiedy opowiadam o naszej rodzinnej pasji grania, ludzie patrzą na nas bardzo dziwnie, niekiedy wręcz z politowaniem ......bo przecież ileż można grać w "Chińczyka" i "Warcaby"...no i właśnie w tym tkwi cały szkopuł..
Gry, które teraz można kupić (niestety nie należą do najtańszych form spędzania czasu) są niesamowicie różnorodne i pięknie wykonane.. grafiki są genialne, wymuszają od gracza opracowywania strategii, taktyki..
No można pisać bez końca!
Wszystko zaczęło się tak naprawdę od "Sabotażysty", gry karcianej...potem poszło lawinowo.
Gdybym miała na tą chwilę (bo to się zmienia u mnie) wymienić gry, któr polecam z całego serducha, to: Carcassonne, Sabotażysta, Ostatnia Wola, Świat Dysku, 7 Cudów Świata, Dixit, Munchkin, Czarne Historie, Mafia, Tabu, Abalone...jest ich jeszcze spora lista :)
Marzy mi się gra "Posiadłość Szaleństwa"..niestety jest okrutnie droga i jakoś tak nigdy nie ma odpowiedniego pretekstu, by się wykosztować.. Może ktos z Was w to grał i może mi napisać swoją opinię?
A w ogóle gracie kochani?
Liczę na Was, że polecicie mi jakieś Wasze ulubione tytuły :)
Ja dodam tyle, nie ma nic lepszego niż spotkać się w jakimś fantastycznym towarzystwie i grać do 6 rana :)
Te emocje.. nawet jak przegrywam, to fantastycznie się bawię ;p
Nie ma to jak spontanicznie wyprawione urodziny, 3 świeczki, tort zrobiony z "tego co było" i truflowe torciki...do tego najlepsze towarzystwo i gra dana w prezencie.... a cała noc fantastycznych emocji :)
No i nie ma to jak wręczyć komuś prezent, który jednocześnie jest prezentem dla 4 osób ( plus jednego dziecka i dwóch psów) hihi :)
Wszystkiego najlepszego kochanie..choć teraz już tylko wspmnienia zostały :*
A na koniec jak zwykle moja muzyczna inspiracja...Kolejny raz perełka YouTubowa!
Przypadek trafił, że znalazłam tam niesamowitego ARTYSTĘ
Co za piosenka..co za głos...co za facet..
Pięknej niedzieli :)
P.S. My dzisiejsze popołudnie planujemy spędzić z Sabotażystą...będziemy szukać złota, a co :)
sobota, 9 lutego 2013
Kindle - mój Ci on :)
Dzisiaj przychodzę do Was jako mol książkowy..
Wiele razy już pisałam, że uwielbiam czytać książki, uwielbiam zapach książek (także tych wyciągniętych po latach z piwnicy, czy strychu), uwielbiam szelest wertowanych kartek.. Teraz mogę śmiało dopisać jeszcze, że uwielbiam e-czytanie.
Przygodę z czytnikami zaczęłam jakiś czas temu kupując czytnik (teraz już wiem, że powinnam napisać PSEUDOczytnik) Trekstor w Empiku. Od samego początku marzyłam o Firmie Amazon, ale niedostępność tych czytników na polskim rynku i ewentualne sprowadzanie ich ze Stanów (a co za tym idzie wielka suma pieniędzy) jakoś mnie powstrzymały. Skusiłam się zatem na ofertę Empiku, czyli Trekstor. Wtedy byłam baaardzzoo zadowolona z zakupu i nawet wyświetlacz TFT nie psuł mi humoru. Czytałam głównie w trakcie jazdy PKS-em i tu sprawował się świetnie, bo świecił własnym światłem i bez problemu mogłam czytać... Niby wszystko dobrze, ale.... no właśnie, po krótkim czasie użytkowania pojęłam o co może chodzić w technologii e ink. Mój czytnik bardzo męczył oczy, wręcz oślepiał momentami, a baterie musiałam ładować nawet codziennie. Zapomniałam jeszcze dodać faktu o utrudnionym włączaniu czytnika..
Marzenia o posiadaniu własnego Kindla było coraz większe i w końcu się doczekałam :)
Moje maleństwo jest niesamowicie lekkie, do złudzenia przypomina druk na kartkach książki (często się zapominam i chcę przewrócić kartkę!) - na tym polega właśnie technologia e ink, bateria wystarcza na dobry miesiąc... plusów mogłabym wypisywać tysiące..nie męczy absolutnie oczu, mieści w sobie ok 1000 książek, jest niezwykle prosty w obsłudze. Teraz już nie ma problemów z kupnem na naszym rynku tych czytników. Można nawet wynaleźć ciekawe promocje i oferty w sklepach i na allegro.
Ja gorąco polecam..każdemu..
Pamiętam dzień, kiedy w Wiadomościach mówili o e-czytaniu jako czymś zupełnie nowym...wtedy byłam najbardziej zagorzałą przeciwniczką tego "wymysłu".. no cóż..
Kocham mojego Kindla..i tyle..
Mój Ci on...
Zmykam do kolejnej miłości mej..."Pieśni Lodu i Ognia"...oj jakaś kochliwa jestem ostatnio ;p
Pięknego weekendu
Czekam na wasze przemyślenia dotyczące e czytania..
Może polecicie mi swoje ulubione tytuły książek :)
P.S. Aguś DZIĘKUJĘ za nich :*
słucham i słucham..
środa, 6 lutego 2013
W głębinach oceanu...
Witajcie :)
Ależ dzisiaj piękny dzień :) Mam fantastyczny humor, bo właśnie sobie uświadomiłam, że jest taka późna godzina, a nadal nie trzeba korzystać ze sztucznego oświetlenia :) Od razu mi się więcej chce i mam mnóstwo energii :) Czy Wy też tak macie?
A u nas królują wody oceanu i wszystko to co się w nich kryje...ze szczególnym naciskiem na syreny rzecz jasna.
Każdy, kto ma w domu kilkuletnią dziewczynkę musiał kiedyś przechodzić przez to, co my aktualnie (no jestem pewna po prostu). Mam na myśli kompletną fascynację Syrenami :) MiMi oczywiście marzy o rybim ogonie i czeka na swojego księcia...
Pewnego dnia obudziła się rankiem i stwierdziła, że marzy o Syrence - przytulance. Nie było zatem wyjścia...w nocy spała już z nową przyjaciółką :) Najgorsze okazało się przyjść w trakcie szycia, bo
Syrena - prztulanka musiała mieć różowe i długie jak u Roszpunki włosy, różowy ogon, coś błyszczącego i złotą koronę!!!!
Syrenka nie ma imienia..po prostu Syreną jest zwana...
Oto MiMi i moje "wypociny"...najważniejsze, że udało mi się stworzyć Syrenę z Miriamkowych marzeń, dokładnie według wytyczych..
Pełen sukces....Syrenka podbiła serce MiMi :)
No i jeszcze moja muzyczna inspiracja dla Was :)
Tak sobie pomyślałam, że będę dodawała do swoich postów różnego typu inspiracje, bo to jest coś co zawsze bardzo mnie cieszy u Was i wielokrotnie odkrywałam coś nowego zaglądając na Wasze blogi :)
Dzisiaj przegenialna muzyka, odkryta przypadkiem w przepastych czeluściach youtuba..
środa, 23 stycznia 2013
Udało się!
Witajcie kochani :)
Jak się cieszę, że mogę znowu do Was pisać :)
Od bardzo dłuuuggiieego czasu miałam problem z zalogowaniem się na własnego bloga...zresztą co tu pisać, generalnie miałam niesamowite problemy z całym bloggerem :(
Nie mogłam wchodzić na większość moich ukochanych blogów. Na szczęście w końcu mi się to udało! Oj brakuje mi bardzo takiego regularnego pisania i zaglądania do Was. Nie wiem czy Wy też tak macie, ale ja kiedy piszę posty regularnie, to mam o wiele więcej chęci i zapału do działania i tworzenia. Niestety jakiś czas temu dopadł mnie straszliwy leń i niewiele rzeczy powstało w ostatnim czasie. Czas najwyższy z tym skończyć :)
Mam wiele pomysłów na nowe posty..Podczas mojej nieobecności wiele rzeczy w moim życiu się pozmieniało, jeszcze więcej przewartościowało...naprawdę bardzo dużo..moje podejście do tego miejsca także, więc niech Was nie zdziwi to, że moje posty będą pewnie dotyczyły teraz wielu nowych tematów. Stwierdziłam, że nie mogę się ograniczać tutaj tylko do mojej jednej z wielu pasji jaką jest "robótkowanie", ale chcę się z Wami dzielić wszystkimi innymi sprawami, które są dla mnie ważne. Mam tylko nadzieję, że jeszcze ktoś tutaj będzie chciał zaglądać...
A tak na teraz zdjęcia z początku ferii...bo do naszej wsi także zima dotarła..
A na koniec dzisiejszy mój umilacz :)
Jak się cieszę, że mogę znowu do Was pisać :)
Od bardzo dłuuuggiieego czasu miałam problem z zalogowaniem się na własnego bloga...zresztą co tu pisać, generalnie miałam niesamowite problemy z całym bloggerem :(
Nie mogłam wchodzić na większość moich ukochanych blogów. Na szczęście w końcu mi się to udało! Oj brakuje mi bardzo takiego regularnego pisania i zaglądania do Was. Nie wiem czy Wy też tak macie, ale ja kiedy piszę posty regularnie, to mam o wiele więcej chęci i zapału do działania i tworzenia. Niestety jakiś czas temu dopadł mnie straszliwy leń i niewiele rzeczy powstało w ostatnim czasie. Czas najwyższy z tym skończyć :)
Mam wiele pomysłów na nowe posty..Podczas mojej nieobecności wiele rzeczy w moim życiu się pozmieniało, jeszcze więcej przewartościowało...naprawdę bardzo dużo..moje podejście do tego miejsca także, więc niech Was nie zdziwi to, że moje posty będą pewnie dotyczyły teraz wielu nowych tematów. Stwierdziłam, że nie mogę się ograniczać tutaj tylko do mojej jednej z wielu pasji jaką jest "robótkowanie", ale chcę się z Wami dzielić wszystkimi innymi sprawami, które są dla mnie ważne. Mam tylko nadzieję, że jeszcze ktoś tutaj będzie chciał zaglądać...
A tak na teraz zdjęcia z początku ferii...bo do naszej wsi także zima dotarła..
A na koniec dzisiejszy mój umilacz :)
sobota, 11 sierpnia 2012
Co u nas...
Witajcie kochani :)
Znowu po dłuuugaśnejjjj przerwie, ale staram się maksymalnie jak najaktywniej spędzić ten letni czas i wciąż jakieś zajęcia sobie wynajduję :)
W międzyczasie uszyłam kilka drobnych rzeczy, ale nawet nie zdążyłam ich uwiecznić na zdjęciach. Wczoraj jednak nastąpiły oficjalne przeprosiny z moją ukochaną maszyną i spełniłam marzenie MiMi :)
Miriamka ostatnio zapragnęła mieć swojego przyjaciela Szeryfa (ciekawe kto zgadnie po wpływem jakiej bajki)...męczyła, dręczyła, wierciła matce dziurę w brzuchu..no i się doczekała. Projekt stroju i kolorystyka to dzieło MiMi :) Z efektu zachwycona :)
Ja miałam ogromny problem z doborem odpowiedniej fryzury, ale w końcu coś wymodziłam i wyszło bardzo dobrze!
Szeryf nie ma jeszcze butów ani kapelusza, z braku odpowiedniego materiału :(
Ale ten motyw musiał być i tak :)
Ten Szeryf jest pacyfistą, więc przy pasku nosi tylko dzwoneczek, wywołująć uśmiech na twarzy wszystkich ludzi!
Swoją drogą przyszywanie szlufek to jakaś masakra :p
A wakacje mijają nam bardzo kolorowo i owocowo :)
A powolutku nastawiamy się psychicznie na pierwsze kroki Miriamki w prawdziwym przedszkolu, w grupie czterolatków :)
Oprócz tego przed nami WIELKIE wyzwanie....Miriamka zakochała się w pianinie i tym oto sposobem, po wzorowym przejściu egzaminów od września zaczyna także naukę w klasie fotrepianu w szkole muzycznej :) :) :)
Oj będzie się działo :)
My z MiMi polecamy...lubimy sobie nucić ostatnio :) i ta gitara...ach...
Mam niesamowite zaległości w przeglądaniu Waszych blogów i trochę mi zajmie nadrabianie tego, ale dla mnie to uczta dla zmysłów :) Do zobaczenia u Was :) :) :)
P.S. Nie mogę znaleźć zdjęć Iszy najnowszych :( rośnie jak na drożdżach i szaleje za dwóch...no dobra przesadzam...za trzech :p Kochana jest :)
poniedziałek, 4 czerwca 2012
Pełna chata :)
Witajcie kochani :)
Kolejny raz piszę posta mało robótkowego, ale zaraz sami się przekonacie, że mam bardzo ważny, choć jeszcze taki maleńki powód :)
Otóż chciałabym oznajmić wszystkim, że dokładnie tydzień temu zamieszkał z nami nowy członek rodziny :)
Oto "ISZA" (z hebrajskiego kobieta, by zaakcentować fakt, że my kobiety mamy w domu przewagę - no przynajmniej tę liczebną).
Isza ma już 8 tygodni i jest rasy Jack Parson Russell Terrier :)
Psy te bardzo często występują w filmach i reklamie, znane są z psiego ADHD i niezwykłęj inteligencji (często mawia się, że ilorazem inteligencji przewyższają swojego właściciela)
Isza jest z nami tydzień i już mogę powiedzieć, że jest bardzzzooo wesooołaaa i szaaloonaa, a w duecie z Miriamką...istna wariacja :)
Obydwoje z ukochanym K. byliśmy wychowani z psami, więc wiedzieliśmy, że prędzej, czy później przygarniemy jakiegoś :)
A, że MiMi po prostu od młego kocha psiaki, to nie mogło być inaczej :)
Mamy teraz swój mały zwierzyniec :) Chomik, ryby no i psiak :)
A ciekawa jestem jak u Was? Macie jakieś zwierzaki? Może mieliście, może marzycie by mieć...bardzo jestem ciekawa :)
Rasa Jack Russell słynie ze zwinności i skoczności...nasza psinka jest maleńka, a już pokazuje co potrafi!
Czasami podskakuje tak wysoko, że aż niewiarygodne :)
Uwielbiam ją...nawet kiedy w środku nocy piszczy i wzywa wszystkich do szaleńczej zabawy :)
A na zakończenie zmienię temat, ponieważ chciałabym bardzo polecić Wam pewien film!
Razem z ukochanym K. jesteśmy nim zafascynowani...nawet kiedy siedzę i piszę Wam o nim uśmiech nie schodzi mi z twarzy..no Genialny jesti tyle :) :) :)
I tak w klimacie paryskim...ostatnio Yael Naim towarzyszy mi w drodze do pracy...ach :)
Pozdrawiam i życzę lepszej pogody :)
Ja zmykam z "Iszką Kiszką" (pozwalam sobie ją czasem tak nazywać ) na spacer, bo właśnie się obudziła :) ściskam!
Subskrybuj:
Posty (Atom)








