czwartek, 19 kwietnia 2018

Foto tasiemiec, czyli co u nas :)

Witajcie...jest okropnie późno...kiedy zaczynałam tworzenie tego posta był wieczór, zdążyłam jedynie ogarnąć nieco zdjęcia i już jest środek nocy... mam nadzieję, że do rana się uwinę :)
Dzisiaj chciałabym zostawić tutaj mały ślad tego co u nas działo się od ostatniego wpisu. Wiecie, że ja bardzo lubię tego bloga traktować jak pamiętnik i często zaglądam do starszych wpisów, by przypomnieć sobie te wszystkie piękne chwile, które za nami. Przeżyłam szok, kiedy zobaczyłam ile zdjęć mam z ostatniego okresu..uwierzcie, że baaardzoo dużo. Niestety (i o to jestem na siebie bardzo zła) większość z tych zdjęć wykonana jest telefonem, więc ich jakość jest naprawdę średnia (jeśli nie kiepska). Nawet zastanawiałam się, czy powinnam je tutaj zamieszczać, jednak przeglądając te zasoby okazało się, że wiele z tych chwil już mi gdzieś umknęło i zupełnie o nich zapomniałam. To najczęściej te najzwyklejsze domowe zdjęcia, ale one właśnie wzbudzają we mnie największe emocje i przywołują najpiękniejsze wspomnienia!
Zatem zaczynamy...
Na początek piękne wydarzenie rodzinne...urodziny, zgadniecie kogo? :)

Prezenty były różne, ale najcenniejsze to te wykonane od serca..











Niektórzy tworzyli swoje prezenty od bladego świtu..



Kolejnym ważnym wydarzeniem był nasz "babski" dzień i wyjście na film "Cudowny chłopak", który niesamowicie nas poruszył, zachwycił i skłonił do wielu wspaniałych rozmów! Jeśli macie dzieci lub wnuki w podobnym do Miriam wieku lub starsze, koniecznie obejrzyjcie z nimi ten film!



A po seansie małe...no może nie takie małe...szaleństwo :)



Wiecie co daje mi najwięcej szczęścia?....właśnie takie chwile...te leniwe poranki, kiedy budzisz się prawie o świcie, ledwo otwierasz oczy, a tam taki widok... :)
Wirus Star Wars-owego maniactwa rozpanoszył się w naszym domu na dobre i opanował nawet najmłodszych.. Oto najmłodsze z jedi :)



Kto nas zna ten wie, że bez wypadów na łono natury nie możemy się obyć.
Pikniki są świetnym pomysłem na spędzenie wspólnie czasu niezależnie od pory roku...choć niektórzy nie są jeszcze chyba tego zbytnio świadomi haha












Spacery jeszcze z kulami, ale już tylko w razie czego. Każdy dzień przynosi poprawę i to daje nam wiele szczęścia!



Ale czas wspólnie uwielbiamy spędzać na różne sposoby...ten też jest fantastyczny...











...i moje ulubione, niepozowane.. :) Miriam i jej mina na widok...i tu się zaczyna problem, bo wszyscy domownicy śpią, a ja nie chcę wyjść na ignorantkę mając w domu takich Star Wars-owców, ale to mina na widok "jakiegoś tam" pojazdu z odległej galaktyki :p Mam nadzieję, że i tak się wykazałam jakąś minimalną choćby znajomością tematu...bo wiem jaka to galaktyka...że odległa była..i dawno temu :) :)
p.s. Gdyby ktoś miał wątpliwości z kim ma do czynienia proszę przyjrzeć się bluzie Miriam i temu co trzyma w ręce :)






Czas spędzaliśmy też na ulubionych naszych czynnościach, np. na czytaniu..



i muszę Wam powiedzieć, że mamy najlepszą bibliotekarkę pod słońcem :)
Jest tak kochana, że załatwi wszystkie książki, która ja nawiedzona wypatrzę na Instagramie i na dodatek przyniesie nam je do samego domu...w ilości takiej!!!...no wspaniała kobieta :)



Graliśmy w ulubione gry..
na różne sposoby, czasem bardzo kreatywne nawet :)












Był czas spędzony w gronie miłych osób :)
Dziewczyny dostały piękne prezenty :)








Ale była jeszcze jedna okazja do świętowania...imieniny Krystyny :)
Życzenia od każdego z osobna...



I prezent od nas wszystkich..wymarzony namiot-cyrk :)



Pamiątki od chrzestnych..







Wspólnego pichcenia też nie mogło zabraknąć :)






Wypad z mamą do ukochanej galerii..



i wybór pięknego obrazu z wenecją bydgoską...zachwyca mnie w każdym szczególe :)



Gdyby nasze dzieci miały wybór, to sporą część dnia pewnie spędzałyby w ten oto sposób :p
Na szczęście są jeszcze na świecie rodzice :) A zwłaszcza mama, która nie rozumie fascynacji takimi rozrywkami hehe




Od czasu ostatniego postu wiele się zmieniło...pewnie kiedyś o tym napiszę więcej, wspomnę tylko, że otworzyliśmy się bardzo na naszą parafię i zaangażowaliśmy się w jej życie...
Dajemy coś od siebie, ale w zamian duchowo otrzymujemy jeszcze więcej :)
Tutaj akcja powołanie....tym sposobem mam w domu opiekuna grupy ministranckiej i ministrantkę sztuk jeden :)




Oooo, to jedna z tych chwil, które gdyby nie zdjęcia poszłaby w zapomnienie!
A tego wieczoru było tyle śmiechu i radości...takiej szczerej, swojskiej, wypełnionej szaleństwem trójki dziewczynek :) Dobrze, że mam to zdjęcie :)



Niedawno pożegnaliśmy "Lulę" naszego chomiczka, jednak bardzo szybko zamieszkał z nami "Szarik", nowy lokator..



Czas spędzony u babci też obwiązkowo :)



i swoje małe przyjemności :) Nie ma to jak  oglądanie ulubionych vlogerek jednocześnie rozbierając i ubierając lalkę dziesiątki razy :)




Byliśmy na wspaniałym stoliczkowym przedstawieniu, o którym napiszę na pewno osobnego posta, bo od lat trwam w nieustannych zachwycie nad tym co tworzy pani Kasia.




Był wypad na lody z okazji naszej rocznicy ślubu...i wycieczka była...choć jakby jej nie było - dla wtajemniczonych...haha :)











..i takie miłe akcenty...Aniu kochana moja dziękuję :) :) :)




Ufff....czy ktokolwiek tutaj dotrwał prócz mnie?
Mam wielką nadzieję, że  mi wybaczycie takiego tasiemca, ale naprawdę chciałam uchwycić te najważniejsze chwile, a uwierzcie, że sporo zdjęć Wam oszczędziłam :)
Ale najważniejsze, że już się rozkręciłam w ponownym pisaniu haha
Pięknego dnia Kochani!
Cieszcie się tą piękną wiosną!!!!