niedziela, 5 listopada 2017

Balujemy ze świętymi.

Witajcie!
Oj dzieje się u nas sporo w ostatnim czasie, choć niestety nie wszystko to co dla nas dobre. Między pobytami w szpitalach (zapalenie płuc dopada kolejno dziewczyny i nie chce odpuścić) mimo wszystko staramy się nie zapominać o tym co najważniejsze i jak nawięcej czasu spędzamy razem.

Dzisiaj chciałabym pokazać Wam jak bawiliśmy się świętując Bal Wszystkich Świętych :)
Kiedy pracowałam w szkole katolickiej co roku organizowałam szkolny Bal Wszystkich Świętych i bardzo to lubiłam. Teraz nie mogło być inaczej i w naszym domowym zaciszu musiałam zorganizować taką imprezę. Plany miałam wielkie, pomysłów głowę pęłną, jednak pobyty w szpitalu i choroby dziewczyn bardzo mi utrudniły przygotowania. Mimo wszystko udało się!
Uwierzcie, że naprawdę niewiele trzeba, chyba tylko chęci :)
Oczywiście na imprezkę zaprosiliśmy najlepszą przyjaciółkę Miriam. Stroje szykowaliśmy dosłownie 5 minut przed i tylko z tego co było pod ręką.
Wystrój wyczarowany z białych kartek do drukarki, efekt bardzo przyjemny.
A dlaczego taki bal, a nie halloween?
Odpowiedź dla mnie jest bardzo prosta. Jestem mamą trójki dziewczynek, które nie są przyzwyczajone do strasznych obrazów, do widoku zakrwawionych ludzi, zombi, czy innych straszydeł. Zupełnie nie rozumiem po co miałabym przebierać trzylatkę za wampira i serwować jej pająki w galaretce na deser lub przekąskę w kształcie zakrwawionego, odciętego palca. 
PO CO? 
Pytam szczerze, po co? ja nie rozumiem...No chyba nie muszę żadnej mamie tłumaczyć jaki to ma na dziecko wpływ i ile ono z tego zrozumie.
Wokół nas jest tyle brzydoty, tyle zła i okrucieństwa, że nie trzeba,a nawet nie powinno się od małego dziecka z tym oswajać!!!
Wciąż narzekamy, że teraz tak bardzo brakuje nam autorytetów w życiu, że przez to często się gubimy, a skąd dzieci nasze mają czerpać wiedzę na ich temat? To nasze zadanie, by im pokazać jak żyć, pokazać na przykładzie tych, którzy byli dobrzy, przepełnieni miłością, pokojem w sercu i zdecydowanie nie dotyczy to tyko osób wierzących!
W moim odczuciu Bal Wszystkich Świętych jest do tego idealną okazją :)
Ktoś może zarzucić, że to sztucznie wykreowany pomysł, by zagłuszyć modę na halloween. No i super :) Każde tradycje, zwyczaje i obrzędy kiedyś ktoś wymyślił, często właśnie na bazie innych wcześniej istaniejących. I cieszę się niezwykle, że pomysł na bale świętych tak bardzo się rozpowszechnił! W tym roku nie słyszałam o żadnym balu halloween organizowanym dla dzieci, za to w wielu miejscach organizowane były Bale Wszystkich Świętych :) Naprawdę nasze dzieci i my wystarczająco jesteśmy atakowani złem z każdej strony, zarażajmy dobrem i pięknem, to do nas wróci :)

W naszym balu wzięli udział:
Anioł - Amelka,
św. Piotr - Miriam
Maryja - Hania
św. Justyna - Krysia




Były niebiańskie toasty, śmiechy, szalone tańce i wspólne śpiewy...









Były też prace plastyczne :)
Robiliśmy kostki z wizerunkami świętych przy okazji rozmawiając o ich życiorysach.







Dziewczyny samodzielnie przygotowały pyszne desery..



A na drzwiach zawisły takie chmurki. Wiecie jak cudownie zadziałały :D Niesamowitym doswiadczeniem było podglądanie przez wizjerek dzieci, które czytały tę wiadomość :)
Ich miny były bezcenne, a dyskusje na ten temat niesamowite. Mieliśmy wrażenie, że dzieci były zawstydzone czytając to i chociaż podchodziły do drzwi głośne, rozkrzyczane, to odchodziły w ciszy i zamyśleniu :) Psikusa niekt nie zrobił, choć w poprzednich latach było inaczej. Nie każdego mogłam zaprosić na nasz bal, ale mogłam dzieci zaintrygować i pokazać, że można inaczej i tak też jest fajnie, a może nawet lepiej, ciekawiej i inaczej.
Naprawdę dziecia były zaintrygowane bardzo pozytywnie :)







Na koniec balu nie mogło zabraknąć współnej modlitwy. Skorzystaliśmy z Litanii do Wszystkich Świętych :)



I wiecie co ja naprawdę wolę, kiedy moje córki tuż przed snem tworzą takie rysunki niż  zombi czy inne zakrawione potwory :)




Ciekawe jakie jest Wasze podejście do tego tematu :) Jak Wy spędzacie ten czas :) A może nawet udało się kogoś zainspirować :)

wtorek, 17 października 2017

Kasztany i Fatima :)



Witajcie...Tak, zdecydowanie u nas jesiennie już..
Naprawdę uwielbiam tę porę roku i pewnie nie raz jeszcze o tym będę wspominać :)
U nas królują kasztany, żołędziowe czapeczki, rudości i brązy.
Niestety ostatni czas nie jest dla naszej rodzinki zbyt łaskawy, ponieważ Miriam rozchorowała się tak, że trafiła do szpitala :(
Przebywa tam ze swoim Tatusiem, a ja w domu z maluchami czekamy z utęsknieniem na nich!
Zapalenie płuc zaskoczyło nas bardzo, zwłaszcza, że niemalże bezobjawowe. 
Maluszki też choruszki, więc siedzimy w domku póki co i taramy się cieszyć się z tego co możemy..
Jesień nawet w domu może dawać radości wiele..
Kasztany jeszcze uzbierane przed choróbskami :)
















Miesiąc październik jest dla na bardzo ważny, ponieważ oficjalnie rozpoczyna czas przygotowania się do przyjęcia przez Miriam pierwszej Komunii Świętej.
W tym miesiącu odbyło się poświęcenie różańców i od tego momentu postanowiłam, że każda niedziela, aż do Komunii, będzie ubogacona naszą "domową szkółką niedzielną".
Brzmi to może strasznie, ale tak sobie pomyślałam, że to idealny moment, by
 poszerzyć wiedzę naszych dziewczyn (i przy okazji swoją) na temat wiary. Mam nadzieję, że to będzie dobra okazja też, by jak najlepiej przygotować się do tego ważnego dnia.
Tak sobie też myślę, że mogłabym tutaj pokazywać niektóre z naszych pomysłów :)
Dajcie znać jesli ktoś z Was miałby ochotę na takie wpisy.

Wiem, że już paździrnik powoli się kończy, ale może jeszcze komuś podpowiem, że istnieje przepiękna książka o różańcu.
Wielokrotnie wykorzystywałam ją, kiedy pracowałam w szkole katolickiej i zawsze budziła zachwyt.
Każda tejemnica opisana jest pięknym wierszem, który przybliża i tłumaczy dziecku jej znaczenie. Do tego jeszcze piękne ilustracje. Wydawnictwo Diecezjalne, "Różaniec dla dzieci"....













Od pocżątku miesiąca Miriam codziennie w podskokach pędziła na różaniec do kościoła. Dzieci zbeirają puzzle, które na koniec mają stworzyć obrazek..tak bardzo mi przykro, że jej się nie uda zebrać reszty...wiem, że bardzo jej zależało..




A w ramach pierwszej "niedzielnej szkółki" poznaliśmy historię objawień fatimskich..
Obejrzeliśmy bajkę..

Oprócz tego wykonaliśmy wirujące słońce jako symbol cudu z Fatimy. Pomysł i karty do druku znleźliśmy na tej stronie :)













Zdrówka Kochani, niech Was omijają takie atrakcje jesienne jak chorobyi szpitale!
Póki co piękna pogoda za oknem, korzystajcie ile się da i do następnego posta niebawem!

niedziela, 8 października 2017

Migawki na przekór jesieni!

Witajcie...po dłuuugiej ciszy...
Ale nie dało się inaczej..mam nadzieję, że jeszcze tutaj jesteście i nadal macie ochotę zaglądać do nas.
Naprawdę wiele się zmieniło w naszym rodzinnym życiu, mam wrażenie, że ten czas tak pędził nieubłaganie..
Nawet nie mam pięknych zdjęć, które mi się marzyły...ale są obrazy, które chyba najlepie oddają klimat tego co za nami!
Wiem, wiem już jesień przejęła świat, a ja tu jeszcze wakacje odgrzewam, ale chciałabym chociaż w takich migawkach pokazać Wam jak to u nas było..
Zapewniam, że kolejne wpisy (a mam ich w planach sporo!) będą o wiele bardziej dostosowane do tego co nas otacza :)
Jakoś tak nie umiałam się do końca odnaleźć tego lata, może zbyt wiele spraw na głowie...mimo wszystko uważam ten czas za naprawdę udany. 
Zobaczcie sami..

Wakacje rozpoczęliśmy świętowaniem 9-tych urodzin Miriam...to niesamowite, ale TUTAJ możecie zobaczyć jej zdjęcie zrobione z okazji pierwszych urodzin! :) 
(Zwracam uwagę na fryzurę Miriam...wakacyjne szaleństwo nas poniosło i włosy skrócone ponad 
30 cm! Kita oczywiście wysłana do fundacji!. Dodam tylko, że stan włosów nieaktualny...w kolejnych postach wszystko się wyda :) )





 Od początku wakacji towarzyszyło nam grzybowe szaleństwo. Kurki okazały się być hitem zesonu :)




Takie widoki dodawały nam skrzydeł i największego wytchnienia..










Takie również..


































Jednym z milszych akcentów tegorocznego lata było odkrycie przepięknej plaży. To był wyjątkowy dzień..


































Nawet kiedy brakowało letniej pogody nigdy nie zabrakło pomysłów na spędzanie czasu :)






Takich migawek mogłabym wstawiać jeszcze więcej i więcej.. Teraz kiedy przeglądam i wracam do tych zdjęć tak naprawdę doceniam jaki to był dla nas piękny czas!
Na zakończenie jednak nie mogę nie wspomnieć także o bardzo przykrym wydarzeniu, które nas mocno dotknęło!
Sierpniowa nawałnica niestety nie była zbyt łaskawa dla naszych okolic.
Napiszę tylko tak, to był koszmar , którego nikomu nie życzę i sama nie chciałabym nigdy podobnego przeżywać.
To dzień po nawałnicy...sporo już zostało uprzątnięte!!!
Tyle zostało z naszych przepięknych platanowo- kasztanowcyh alei..





Tak wyglądało przed naszym domem...to już uprzątnięty teren :( Wyjść się nie dało...






To była piękna aleja..... coś co nas zachwyciło, kiedy pierwszy raz tutaj przyjechaliśmy..
widok z okna bardzo nam się zmienił!













 i nasze ukochane lasy kurkowe.... całe hektary...







Lato przyniosło nam wiele i dobrych i gorszych momentów, mimo wszystko cieszę się z każdego z nich, bo każdy nauczył mnie czegoś innego.
Rozpoczęcie roku szkolnego było u nas opóźnione z powodu szkód jakie wywołała nawałnica, dlatego wrzesień równie szybko nam minął, choć pozwolił złapać uporagnioną równowagę.
Mam tylko nadzieję, że będziecie tutaj jeszcze zaglądać!
Pięknej niedzieli,dla nas bardzo ważnej, ale o tym w kolejnych wpisach :)