środa, 14 lutego 2018

FOTOferie 2018

Witajcie..
Nie wiem jak to się stało, ale już połowa lutego...
Ależ ten czas pędzi!
Ja dzisiaj chciałabym zaprosić Was do spędzenia z nami ferii, które rozpoczęły się dla nas w  tym tygodniu. 
W poprzednich latach na moim profilu facebook'owym każdego dnia ferii publikowałam zdjęcia pokazujące jak spędziliśmy czas...to wspaniała pamiątka, do której uwielbiamy wracać. 

Zobaczcie sami 2017 rok2015 rok, 2016 rok.  

Właśnie dlatego niech  się wypełni tradycja :) Zapraszamy Was na fotoferie...z lekkim opóźnieniem, ale już za nami pierwszy wyjazd i zupełnie zapomniałam o aparacie...coś jednak udało się uchwycić.
Kochamy ogniska, ale te zimowe są wyjątkowe!





Takie chwile są ostatnio dla nas bezcenne..
Większość czasu K. spędza na rehabilitacji nogi i każdy kolejny postęp to taka niesamowita radość..
Mam nadzieję, że i kula szybko pójdzie w odstawkę :)
...a na patelni skwierczy bigosik :)

i zapewniam, że nie trzeba daleko wyjeżdżać! :)












Wieczory z przyjaciółmi....






A wiecie, że moja przyjaciółka jest taka zdolna.. Piękne rzeczy tworzy :)


A w ramach rekompensaty za tak niewiele zdjęć uchylę jeszcze rąbka tajemnicy co się działo u nas w styczniu i ostatnich dniach semestru :)


Miriam spełniała swoje marzenia :)
Najpierw wybrała się do kina na film Star Wars...ależ była szczęśliwa. O jej miłości do Star Wars pisałam już wcześniej TUTAJ i zapewniam, że to się jedynie pogłębia :)




Korzystaliśmy ze spacerów..



Kolędowaliśmy ile się dało...




Oczywiście ciastoliny nie zabrakło..




Wspomagaliśmy WOŚP :)






Przez kilka dni pogoda nas rozpieszczała!!!






Niestety Miriam nie mogła z pogody skorzystać, więc na pocieszenie ulepiłam dla niej małego przyjaciela..



Hania mogła lepić i podziwiać nieco większe okazy :)



Ciasto marchewkowe Jadłonomi....obłędnie pyszne. Specjalnie dla Krystyny :)




Przepiękny obrus upolowany w secondhandzie za jakieś 50 groszy to mój wielki ulubieniec :)






Nowy przysmak..jednoskładnikowe naleśniki z białej gryki :)
Proste,pyszne i jakie zdrowe..







Kolejnym spełnieniem marzenia Miriam było  uczestnictwo w koncercie Michała Szpaka, którego wprost uwielbia.
Koncert odbył się w Filharmonii Pomorskiej i muszę Was zapewnić, że było pięknie! Michał to niezwykle utalentowany chłopak. Wiedziałam, że ma piękny głos, ale to co pokazał na koncercie przeszło moje najśmielsze oczekiwania, a sama fanka piała z zachwytu :)
Cieszę się, że Miriam rozwija swój własny gust muzyczny i choć nie zawsze pokrywa się on z moim, to będę ją w tym wspierać i pokazywać jak piękna jest muzyka, zwłaszcza ta słuchana na żywo :)




Zresztą wystarczy spojrzeć na twarz Miriam...zdjęcie zrobione chwilę po koncercie ( tak babcia była z nami) przed chwilą spełniła swoje marzenia...słuchała Michała na żywo, zdobyła jego autograf, zrobiła sobie z nim zdjęcie i wręczyła własnoręcznie wykonany prezent...ja widzę to szczęście w jej spojrzeniu i jest to dla mnie bezcenne



A to moje ulubione zdjęcie...ten widok chcę zapamiętać na długo..
Weszłam do sypialni Babci i spotkał mnie tam taki widok!!!
Dziewczyny same tak zasnęły i przytulone spały około 3 godzin!!!



Niestety styczeń minął nam pod znakiem bardzo częstych wizyt u lekarzy ( a i szpital nas nie ominął), ale mam nadzieję, że będzie już tylko lepiej. Znaleźliśmy przyczynę wszelkich choróbsk, a to najważniejsze :)



A najfajniejsze jest to, że spacery nabrały dla nas nowego wymiaru :)



Czy ma ktoś wątpliwości za co przebrała się Miriam na szkolny bal przebierańców? :)




Dodam jeszcze tylko, że ja w zeszłym tygodniu miałam baardzooo owocny czas duchowo...
Za mną dwa dni rekolekcji prowadzonych przez o. Adama Szustaka (znacie pewnie Langustę na Palmie, a jeśli jeszcze nie, to od razu zmykajcie na jego kanał!!!).
Rekolekcje zatytułowane były "Niebo do wynajęcia" i był to naprawdę wyjątkowy i piękny czas...Wciaż jestem pod ogromnym wrażeniem tego spotkania. 
Najpiękniejsze było to, że ojciec Adam nagrał specjalnie filmik dla mojego K., który nie mógł w rekolekcjach uczestniczyć. To było niesamowicie wzruszające...






Może ktoś będzie miał ochotę posłuchać...naprawdę zachęcam!!!













A jeszcze na koniec może komuś przydać się kalendarz na Wielki Post, z którego od kilku lat korzystam :) :) :)





Ale wyszedł długaśny post...mam nadzieję, że ktoś tutaj dotrwał :)
Do jutra :)

3 komentarze:

  1. Hej, jak zwykle- nie tylko dotrwałam do końca, ale czytałam z zapartych tchem. Uwielbiam Waszą rodzinkę :) Ale Wam dziewczyny urosły! Ostatnio Krysia była jeszcze takim mini dzidziusiem, a teraz już biega. Zdjęcie śpiących siostrzyczek rozczulające. Dla takich chwil warto żyć :) Gorące pozdrowienia dla Was!!!! (U nas też pogoda nie rozpieszcza, a choroby odwiedzają nas zbyt często.)

    OdpowiedzUsuń
  2. Odsłuchałam sobie rekolekcje :) nie wiem w czym tkwi fenomen Ojca Szustaka, ale zawsze trafi z odpowiednią treścią w odpowiednim czasie :) świetnie, że spersonalizował także wiadomość dla Twojego męża.
    Rewelacyjny też czas spędzony z Przyjaciółmi, dobrze mieć wokół siebie ludzi, z którymi tak miło można spędzić CZAS :)
    A Miriam to już w ogóle agentka! Kiedyś przy spotkaniu z Wami, najpierw chyba muszę nadrobić wszystko co związane z jej hobby :) :) :)
    Pozdrawiam Was ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  3. Jej, ja całe wieki nie byłam na ognisku. A zimą to chyba nigdy.
    Jak fajnie, że Miriam ma swoje gusta i pasje. Za chwilę jak młodsze pociechy podrosną będzie więcej marzeń do realizowania, ale patrząc na tą radość w oczach, wiadomo że warto :)

    OdpowiedzUsuń