środa, 8 października 2014

Druga..


Witam...
Nie daje mi spokoju to, że w domu cały zapas filcu...
Jak zwykle zarwana noc i drugie moje podejście do stworzenia anioła z czesanki.
Wydaje mi się, że te anioły, to dokładnie to czego szukałam..
Praca z filcem daje mi niesamowite wyciszenie.
Jestem bardzo zadowolona z efektu, zdjęcia nie oddają w pełni uroku anielicy (przynajmniej moim zdaniem). 
Powstała wczoraj, a w głowie już kolejne...















Na koniec  mały dodatek do poprzedniego posta. Jedno z ujęć wrzosowej sesji przypominało do złudzenia hamletowski 'to be or not to be', jednak kiedy spytałam MiMi o czym myślała pozując...
no właśnie...
kocham dzieci za ich otwarte serca!




Jutro jedziemy z MiMi do pracowni malarskiej. Nie mogę się doczekać, mam nadzieję, że uda mi się Wam pokazać jak nam poszło :)

Pięknego dnia...

5 komentarzy:

  1. Rzeczywiście cudny ten filcowy aniołek i jak pięknie dobrałaś kolory :) Zgadzam się Violetko, filcowanie jest takie wyciszające i odprężajace, do tego nie hałasuje jak maszyna i można sobie w nocy po cichutku igiełką pracować :)
    Aż nabrałam ochoty na filcowanie, pewnie wyciągne gąbkę i worek z filcami, odprężę się przy herbatce z cytryną :)

    Zdjęcie Mimi z wrzosem jest cudownie bajkowe. Koniecznie wydrukuj i w ramkę na ścianę !

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękny ten Anioł! Zazdroszczę umiejętności! Zdjęcie Mimi też cudne, takie baśniowe!

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękny anioł... Gdzie ja to swój filc włożyłam.... Ale mnie natchnęłaś

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękny, kolorowy anioł :) Leśna sesja magiczna :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo podoba mi się Twój filcowy anioł. Też lubię pracę z filcem tylko jakoś bardziej pociąga mnie filcowanie na mokro niż dziubanie igiełką. A wrzosowa sesja zjawiskowa.Modelka cudna :)
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń